Moje poczynania robótkowe są niewielkie, całą winę zrzucam na malowanie mieszkania, które sobie na wakacje zafundowałam. Od dwóch tygodni sprzątam, sprzątam i ... sprzątam. Zrobiłam trzy kolejne motylki z lnianej nici i cztery kolorowe oraz trzy decoupagowe drobiazgi.
Słoik kawowy z mieloną kawą, bo przerzuciłam się z rozpuszczalnej na tzw. sypaną, wiaderko cynowe, bo chciałam sprawdzić jak będzie wyglądał na nim wzór bez podkładu z farby i skrzyneczka po truskawkach w serduszka dla sąsiadki, na kuchenne drobiazgi. Miałam w planach zrobić decoupagowy obraz, zbierałam serwetki o podobnej kolorystyce i tematyce, próbowałam, układałam, chciałam, żeby wzory się przenikały, przechodziły jedne w drugie, tworzyły taki swoisty colage. Ale nie, nie podobało mi się, nic nie pasowało do siebie i do płaskiej powierzchni. Dałam sobie spokój, może kiedyś do tego wrócę. Naturalna kompozycja kamieni na plaży jest wzorem idealnym, gdybym mogła ją odtworzyć w jakiś sposób, powstałby niesamowity obraz. A może zrobić obraz z kamieni?

Mało kto wie, że na plażach Bałtyku można bez trudu odkryć w piasku liczne skamieniałości ramienionogów, liczą sobie setki milionów lat, a ich znalezienie za każdym razem sprawia mi ogromną przyjemność. Plaża w Łukęcinie, cicha i spokojna, jest miejscem wspaniałych geologicznych poszukiwań i nie tylko...:) Pozdrawiam słonecznie, wakacyjnie, zielono!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz